czwartek, 15 grudnia 2016

Kabat

Obraz datowany na lata '40 XV wieku.
Od zawsze podobało mi się ubranko, opisywane w literaturze jako Kabat. Na obrazku po prawej widać właśnie ubiór który nazywany jest właśnie kabatem. Definiuje się go zasadniczo jako szatę wierzchnią, odcinaną w pasie z dopasowanym torsem (mógł być watowany) i luźną baskiną do kolan, lub dłuższą, całość rozpinana z przodu, zapinana mniej-więcej do pasa; rękawy luźne proste. Jest to niezmiernie pojemna definicja, bo w zasadzie mieści w sobie cały szereg ubiorów popularnych w XIV - XV wieku (jopule, cotehardie etc), a odróżniać miałoby się od nich jedynie odcięciem w pasie. Dodatkowo, moim wymaganiem jest, aby tak skrojony ubiór datować możliwie najwcześniej, co w moim przypadku zasadniczo oznacza na przełom XIV i XV wieku, może nawet od II połowy XIV wieku. Czy i jak to zrobić?

Skoro już wymyśliłem sobie co chciałbym uszyć pora opracować  jest wykrój, najlepiej opierając się na materiale zabytkowym... jednakże nie znam żadnych zabytków, które byłyby identyfikowane jako kabat (oprócz fragmentów skórzanego kabata z Pułtuska, o którym pisała Turska). Tym bardziej, że kabat to nazewnictwo Polskie, które nie jest zbyt 'kompatybilne' z pojęciami zachodnimi, gdzie w zasadzie - w dużym uproszczeniu - większość zabytków opisywana jest po prostu jako tunika. Zatem jak wyglądać mógł wykrój tego ubioru?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część III

W poprzedniej części przyjrzeliśmy się kosztom ubrań w interesującym nas okresie, a jeszcze wcześniej kosztom jedzenia i zarobkom. W poniżej zaprezentowanej części skupić chciałem się na o wiele bardziej wąskim zagadnieniu, jednakże dosyć istotnym dla sporej części rekonstruktorów - kosztom uzbrojenia i opancerzenia.

Jak pamiętamy z II części żołnierz ok. połowy XV wieku otrzymywał od 4,5 do 5 gAg/dzień, a już ok 100 lat później od 9 do 12 gAg/dzień. Wyżsi stopniem żołnierze - na przykład kapitan straży konnej (która sama w sobie musiała być lepiej opłacana) w XIV wieku mógł liczyć na niecałe 7 gAg/dzień, około połowy XV wieku było to już prawie 16 gAg/dzień, a pod koniec tego stulecia już 60 gAg/dzień - liczby doprawdy imponujące, ale skupmy się raczej na żołnierzu, gdyż taka (tj. najbiedniejsza) sylwetka wydaje się najtrudniejsza do zrekonstruowania, gdyż precyzyjnie dobierać trzeba to na co może sobie on pozwolić.

Jak rozkładały się dokładniej wartości żołdu np. w Polsce? Z przyjemnością powołam się tutaj na „Piechotę zaciężną w Królestwie Polskim w XV wieku” Grabarczyka. Podaje on, że podstawowa stawka żołdu dla pieszego żołnierza wynosiła 5 florenów (183,75 gAg) na kwartał, czyli w przybliżeniu 2 gAg/dzień. Doświadczeni żołnierze, z lepszym wyposażeniem, dostawali żołd podwójny, czyli około 4 gAg/dzień. Są to uśrednione wartości, bo wiemy np. że w rocie Wacława Kawki a 1475 roku podstawowy żołd pieszego wynosił już 2,65 gAg/dzień (5,3 gAg/dzień w przypadku weterana).

Posiadamy trochę dokładniejsze dane, dotyczące zarobków żołnierzy najemnych na początku XVI wieku – niemieckich Landsknechtów. Zwykły Landsknecht otrzymywał około 2,5..2,65 gAg/dzień, a doppelsoldner – jak łatwo się domyśleć – od 5 do 5,3 gAg/dzień. W grono tych drugich wchodzili głównie doświadczeni już żołnierze – po 100 osób na 400 osobową Fahnlein, jedną z podstawowych jednostek podziału armii Landsknechtów. Doświadczeni żołnierze wyposażeni byli w połowie w broń palną a w połowie w mieszankę halabard i dwuręcznych mieczy. Pozostali wyposażeni byli w piki. Dodatkowo każdy żołnierz wyposażony był w krótki miecz – Katzbalger – tak charakterystyczny dla Landsknechtów.

Landsknechtów często przedstawia się w elementach płytowych, z hełmami etc, co przeczy jakiemuś ogólnemu przekonaniu o wysokiej cenie w/w elementów. Nie jest to oczywiście pierwszy raz w historii, gdzie spotkać można się z dowodami, że jednak dosyć biedni żołnierze najemni używali różnego rodzaju opancerzenia – różnej jakości – pomimo przekonania, że takie elementy przynależą tylko wyższym stanom. Wpływ na zwiększenie się dostępności ( = zmniejszenie cen) tych elementów ma postęp technologiczny (m.in. wprowadzenie młota wodnego), który przyspieszył i ułatwił wykonywanie elementów pancerzy.

Żołnierze w trakcie kampanii samodzielnie płacili za swój prowiant, a także za swoje wyposażenie, z którym musieli stawić się już na początku kampanii. Typowy okres, na jaki zaciągano się do wojska, wynosił pół roku, po odsłużeniu tego czasu można było odejść do cywila, lub zaciągnąć się ponownie, często jako doppelsoldner, otrzymujący już dwa razy większy żołd.

Zakładając, że nie staramy się szczególnie oszczędnie żyć, to wydać musimy około 1,3 gAg/dzień na wyżywienie. Do tego dochodzi kwota około 1,2 gAg/dzień, która pokrywa nam koszta zakupu ubrań, nie takiej najgorszej jakości - raczej, spośród tych tanich najlepszych. Ile teraz wyniesie nas wyposażenie żołnierskie, lub - inaczej mówiąc - na co będziemy sobie w stanie pozwolić? Dla uproszczenia spraw skupmy się na XV wieku, zwłaszcza drugiej jego połowie, oraz na początkach XVI wieku.

Zacznijmy od części zasadniczej, czyli robienia innym krzywdy. Najpierw na odległość. 

Proch czarny w 1468 roku kosztował 36,5 marki lubeckiej za tonę, czyli około 8,5 gAg/litr. Taka objętość pozwala na oddanie około 120 strzałów. Ołów do pocisku wykazuje dosyć stabilną cenę w II połowie XV wieku i kosztuje od 0,0025 do 0,040 gAg/gram. Przekłada się to na koszt (samego ołowiu!) pojedynczego pocisku o kalibrze 14 mm na poziomie 0,04..0,64 gAg/szt, więc efektywnie pojedynczy wystrzał kosztować będzie nie więcej niż 0,12..0,70 gAg. w zależności głównie od ceny nabycia ołowiu. Jak kształtowały się ceny tego w II połowie XV wieku (czarne słupki) i I połowie XVI wieku (czerwone słupki) zobaczyć możemy na histogramach pokazanych poniżej (ceny dla Lubeki). Średnia cena grama ołowiu wynosiła 0,013 gAg w II połowie XV wieku i 0.02 gAg w I połowie XVI wieku.
Oczywiście musimy też w pewnym momencie ponieść koszt zakupu "urządzenia strzelającego". Nie udało mi się niestety dotrzeć do cen średniowiecznych. W połowie XVII wieku najtańszy muszkiet to koszt około 91..103 gAg, co przy dosyć sporej inflacji w poprzednich wiekach, oznaczać może, że za 100 gAg w XV/XVI wieku na pewno kupimy niezły arkebuz. Nowakowski podaje dodatkowo, że piszczel kosztowała ok. 50 gAg, a hakownica ok. 120 gAg. Z braku lepszego szacunku, przy tych wartościach musimy pozostać. Jeśli zaciągamy się na pół roku, aby strzelać do wroga (za pieniądze), to przyjąć możemy że i taki będzie okres amortyzacji broni palnej, co skutkuje kosztem od 0,274 gAg do 0,658 gAg dziennie kosztu naszej broni palnej. Mniej niż za sam strzał i zdecydowanie mniej niż przejadamy czy wydajemy na ubrania.

Jeśli chcielibyśmy krzywdzić się na równie dużą odległość, ale korzystając z odrobinę starszych technologii zainwestować możemy np. w kuszę. W XV wiecznej Polsce kusza kosztowała od 30 do 64 groszy, przy czym większość wyceniona jest na jedną grzywnę tj. 48 groszy. Nie znalazłem dokładnej wagi tych groszy w tym momencie, jednakże oszacowanie ich na 2 gAg, nie powinno odbiegać od prawdy i dawać koszt zakupu kuszy od 60 do ponad 100 gAg. Czyli zasadniczo podobną wartość, jak dla zakupu broni palnej. Jednakże strzelanie z  tej broni było tańsze, bo za kopę żelaznych grotów do bełtów płacono groszy 7, czyli 0,23 gAg.

Koszt broni białej jest zróżnicowany, a źródła opisują najdokładniej egzemplarze raczej drogie. Kord - jako broń najtańsza i wydaje się, że najpowszechniejsza - kosztował w Polsce już od 16 gAg. Ceny mieczy w Polsce zaczynały się od 30 gAg, podobnie w Lubece, pod koniec XIV wieku, miecz można było kupić za 27,8 gAg. W Anglii, ok. XIV wieku, miecz (war sword) to koszt około 50 gAg.

Koszt zbroi jest już istotnie większy, a źródła opisują raczej zbroje droższe, kupowane przez rycerzy. Mimo nawet takiego założenia, ze źródeł wyłania nam się obraz wszelakiego opancerzenia, jaki elementów drogich, ale nie niedostępnych dla nie-rycerzy. Oczywiście, nie będą to kompletne, nowoczesne (na dany moment) pancerze, ale będą.

Zacznijmy od góry. Jak podaje Nowakowski (w Polsce) najtańszy kapalin na początku XV wieku to koszt około 60 gAg, a w połowie XV wieku to do 100 gAg. Salada to już koszt 120 gAg. Podana jest też cena za przyłbicę - ponad 380 gAg. Edward III (1312-1377) zakupił w pewnym momencie swojego życia hełm (nieznanego mi rodzaju) za 575 gAg i dwa bascinety po 195 gAg, ale wiemy, że w XIV wiecznej Anglii Bascinet dostać można było już za równowartość 47,9 gAg.

Koszt przeszywanicy nie są mi znane, poza faktem, że Edward II (1284-1327) w 1312 roku zakupił siedem przeszywanic po 160 gAg każda - nie były to raczej zwykłe przeszywanice, jakie nosić mógł w tamtym okresie (czy później) np. żołnierz. Aby lepiej oszacować koszt przeszywanicy przyjrzyjmy się kosztom m.in. materiałów (to one na ogół stanowią znaczną część kosztów gotowego przedmiotu - koszt pracy rzemieślnika jest już istotnie mniejszy). Zakładając warstwową (10 warstw) przeszywanicę z lnu potrzebujemy około 20 mb tej tkaniny, co przy cenach od 1 gAg/mb do 3 gAg/mb daje nam wartość materiału od 20 do 60 gAg. Dorzućmy do tego dodatkowe wypełnienie np. z wełny (runa) w cenie (średnia dla XV wieku, dane z Londynu) 5,058 gAg/kg - 1 kg za ok 5 gAg. No i oczywiście robocizna, dla pełnego rachunku: tydzień pracy krawca (po 5 gAg dniówki - raczej przeszacowane niż niedoszacowane) - 35 gAg. Łącznie daje to kwotę od około  60 gAg do ponad 100 gAg. A więc najtańszą przeszywanicę można mieć już za 40 gAg (a pewnie i mniej, zważywszy na fakt, że można poprosić żonę o jej uszycie ;) ).

Na przeszywanicę możemy chcieć założyć jakiś pancerz - najtaniej załatwić tą sprawę mogłaby kolczuga - tak podaje zdrowy XXI wieczny rozsądek. Niestety nie znam cen takowych w interesującym nas momencie, Wiemy natomiast, że w XII wieku król Jan Bez Ziemi (1166 - 1216) zakupił kolczugę za cenę 324 gAg, ale nie jest to górna granica ceny tego rodzaju pancerza w XII/XIII wieku, bo znane są zapiski o cenie 1700 gAg. Włoska zbroja z lat '40 XV wieku sprzedana została w Wielkiej Brytanii za niecałe 1800 gAg. W XVII wieku już zbroja taka była istotnie tańsza. Kirys (dobrej jakości, bo testowany - jak mniemam przeciwko kuli) sprzedano w 1624 roku za niecałe 145 gAg. Ciężko powiedzieć mi, kiedy nastąpiła ta niemalże dziesięciokrotna redukcja w cenie pancerzy, ale sądząc po ikonografii najpewniej w II połowie XV wieku lub na początku XVI wieku, wraz z popularyzacją pieszych żołnierzy najemnych na polu walki (z jednej strony) i wprowadzeniem zaawansowanych technologii, takich jak młot wodny, w produkcji uzbrojenia (z drugiej strony). Cena kolczugi najpewniej była stabilna z uwagi na brak istotnych zmian technologicznych w jej wytwarzaniu na przestrzeni dziejów.

Podsumowując nasze wyliczenia, zacznijmy od porównania liczb. Żołnierz najemny w XV/XVI wieku otrzymywał od 2 do 12 gAg/dzień. Około 1,3 gAg dziennie pochłania jedzenie, a kolejne 1,2 gAg ubranie się - obie rzeczy na poziomie porządnym, szczególnie ubrania (bo z wełny kupionej, więc wyższej jakości, spełniającej cechowe "normy"). Obliczając koszty uzbrojenia zakładać będę półroczny okres jego "amortyzacji", aby możliwe było porównanie jego kosztów z dziennymi zarobkami zwykłego żołnierza.

Kupujemy zatem uzbrojenie. Niech będzie to jakaś broń palna - od 0,274 gAg do 0,658 gAg dziennie - oraz broń boczna - kord lub miecz - co przekłada się na kwotę od 0,088 gAg do 0,164 gAg za prosty egzemplarz. Idziemy dalej - wdziewamy na siebie przeszywanicę - od 0,329 gAg do 0,547 gAg a na głowę zakładamy kapalin (0,547 gAg/dzień) lub saladę (658 gAg/dzień). Łącznie wydatki te sumują się nam do widełek od 1,25 gAg do 1,83 gAg na dzień służby w półrocznym kontrakcie. Po dodaniu do tego kosztów wyżywienia i ubrania otrzymujemy kwotę od 3,75 gAg do 4,33 gAg, Co przy zarobkach rzędu 2..12 gAg/dzień wydaje się zupełnie osiągalne dla przynajmniej części żołnierzy - przysłowiowa BPP też gdzieś tam będzie istniała, na jednym skraju, ale na drugim będzie piechota wyposażona w hełmy, kirysy i sensownej jakości broń. Niestety brak nam danych statystycznych, co do uzbrojenia i zarobków, które pozwoliłyby powiedzieć, czy wyliczenia przedstawione powyżej dla uzbrojenia i opancerzenia są równie miarodajne jak to miało w przypadku ubioru czy jedzenia - pozostaje nam jedynie zakładać, że były to wartości typowe (w przypadku zarobków żołnierzy) i typowe bądź zawyżone (w przypadku uzbrojenia).

P.S. Z uwagi na to, że edytor Bloggera nie obsługuje natywnie indeksów dolnych, zdecydowałem się na pisownie gAg jako gram srebra (czystego kruszcu), tj. jednostkę przeliczeniową, jakiej używam w cyklu.

sobota, 19 listopada 2016

Gacie i nogawice

Skończyłem właśnie szyć gacie (ok. 2 tygodni jak na taki projekt to w moim przypadku bardzo dobrze. 

Gacie uszyte zostały z zabytkowego, ręcznie tkanego lnu (tego samego co koszula z Rogart) w splocie płóciennym. Gacie wzorowane były na ikonografii z XIII-XIV wieku:

1250

niedziela, 6 listopada 2016

Nogawice

Wreszcie udało mi się skończyć szyć nogawice, datowane w zasadzie co najmniej od XIII wieku do końca XV wieku, a zasadniczo pewnie i szerzej, jeśli pominąć pewne detale konstrukcji.

Nogawice uszyte zostały z naturalnie szarej ręcznie tkanej wełnie w splocie skośnym oraz ręcznie tkanego zabytkowego lnu (na wzmocnienia przy oczkach do szycia). Całość została ręcznie zszyta lnianymi nićmi, a otworki na troczki obszyte zostały jedwabnymi nićmi w kolorze zbliżonym do koloru wełny.

wtorek, 25 października 2016

Kaletka i sakiewka na wygnaniu - skończone

Jakiś czas temu pisałem o nowym projekcie - kaletce, który szyłem, będąc we Francji w delegacji. Wreszcie udało mi się skończyć ten element, więc postanawiam się odrobinę nim pochwalić. Kaletka nie została uszyta na podstawie żadnego konkretnego zabytku, a jedynie wykorzystując różne elementy, jakie przedstawiał O. Goubitz w swojej książce "Purses in Pieces". W swoim założeniu kaletka jest datowana na XIV-XV wiek, dzięki czemu obejmuje dosyć szeroki okres. Dodatkowo, w przypadku bardziej chłopskich zestawów, pasuje również i na początek XVI wieku. Wydaje mi się, że elementy te są na tle popularne, że nie muszę wrzucać ani znalezisk, ani ikonografii - wystarczy oprzeć się na ogólnym opracowaniu na podstawie znalezisk archeologicznych z Holandii, jakie popełnił Goubitz.

niedziela, 23 października 2016

Nóż z Londynu

Mówią, że można zamówić coś zrobionego dobrze, szybko i tanio tylko pod warunkiem, że wybierze się dwie z tych trzech rzeczy. Rynek rzemieślniczy w rekonstrukcji historycznej, jest doskonałym przykładem, że to stwierdzenie jest prawdziwe (czasami nawet można wybrać tylko jedną z tych rzeczy, ale nie o tym tutaj będzie). Jakkolwiek wszystko do rekonstrukcji staram się wykonywać sam (w sumie uważam, że to ważny element tego hobby) to nie każdy element jestem w stanie wykonać sam, z różnych przyczyn: nie umiem, nie mam możliwości technologicznych lub po prostu zupełnie, skrajnie mi się nie chce (to ostatnie szczególnie w przypadku tkania i naalu). Jako że nie umiem kuć (na żadnym poziomie w sumie) postanowiłem zamówić porządny nóż datowany na XIV/XV wiek, który mógłbym używać z powodzeniem. Do realizacji zamówienia wybrałem kowala Adama Gutowskiego. Post można uznać trochę za sponsorowany ;).

niedziela, 16 października 2016

Walonki w średniowieczu

Ostatnio naszła mnie myśl - czy w średniowieczu znano coś takiego jak walonki, czyli obuwie filcowe. No właśnie - znano? Na pierwszy rzut oka kwestia ta wydaje się trywialna, wszak filc jako taki znany był w zasadzie 'od zawsze', a w średniowieczu był używany popularnie do wykonywania nakryć głowy czy wkładek do butów [1]. Zasadniczo nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby takie walonki wykonać - technologicznie nie różnią się przecież niczym od kapelusza (tj. oprócz formy). Ale czy mamy źródła na jakiekolwiek filcowe okrycia stóp w postaci czy to walonek, czy skarpet czy cokolwiek innego niż płaska wkładka, lub wypchanie czubków butów? Odpowiedź na to pytanie nie jest już taka trywialna.

piątek, 30 września 2016

Kaletka i sakiewka - postępy

Prace powoli posuwają się do przodu, także te kaletnicze. Zszyłem sakiewkę oraz jedną z kieszeni kaletki (przednią). Nie wszystko poszło tak, jak planowałem, ale to nic - zasadniczo rzeczy prezentują się nieźle.


Sakiewka posiada obszytą na okrętkę krawędź "wyjściową". Całość zszyta została prostym ściegiem "za igłą", jak tekstylia - było to dużo prostsze niż szycie na dwie igły, co w przypadku tak cienkiej skóry ma średni, moim zdaniem, sens. Po wywróceniu sakiewka prezentuje się jak na zdjęciu powyżej.


Kieszeń kaletki posiada tekstylne wypełnienie jednej (tylnej) ścianki. Na przedniej ściance znajduje się obszyte na okrętkę rozcięcie - otwór kieszeni. Tylna ścianka zesztukowana została z dwóch kawałków, dla oszczędności skóry podczas krojenia. Widać to dobrze, na załączonych zdjęciach.

 

Sakiewka wyszła dokładnie tak, jak planowałem :). Gorzej natomiast z kieszenią kaletki. Problematyczne okazało się wywrócenie jej po zszyciu (jest zszyta na dwie igły na lewej stronie) na prawą stronę. Jak widać na zdjęciach nie udało się jej wywrócić w 100% w narożnikach - nawet na mokro (widać zacieki, ale to nie problem, bo i tak będę potem kaletkę lekko przyciemniał olejem i smarował lanoliną). Drugą kieszeń spróbuję zszyć odrobinę inaczej - szwem krawędziowym w newralgicznych miejscach - może to pomoże.

piątek, 23 września 2016

Kaletka i sakiewka na wygnaniu

Życie (służbowe) znowu rzuciło mnie w dosyć długą delegację do Francji. Podczas poprzedniego wyjazdu uszyłem prostą czapkę wzorowaną na zabytkach z Herjolfsnes oraz kaptur, także luźno wzorowany na zabytkach z tamtego stanowiska. 

Tym razem zabrałem ze sobą trochę kaletniczej roboty - kaletkę, wzorowaną luźno na zabytkach z Dordrechtu i innych, opisanych w książce Olafa Goubitza "Purses in Pieces". Oprócz niej w planach mam uszycie prostej sakiewki skórzanej w kształcie prostokąta.

Kaletka wykonana będzie z garbowanej roślinnie skóry wołowej o grubości około 2..3 mm oraz jednego panelu z ręcznie tkanego lnu. Według planów posiadać ma dwie kieszenie oraz klapkę, zapinana na pasek. Pasek zapinany będzie z pomocą sprzączki metalowej - jakiej, nie wiem jeszcze dokładnie: brązowej albo żelaznej, ale muszę na to znaleźć dobre umocowanie w materiale archeologicznym (zwłaszcza na tą żelazną). Wszystkie elementy konstrukcji potwierdzone są w mat. zabytkowym, o czym rozpiszę się dokładniej 

Sakiewka wykrojona jest z jednego fragmentu cienkiej owczej skóry, garbowanej roślinnie. Tej samej, z której szyłem XVI wieczną kaletkę. Taki najprostszy sposób szycia kaletki, jest w pełni historyczny i potwierdzony zabytkami w książce Goubitza. Sakiewka zamykana będzie podwójnym rzemieniem, który posłuży także do zamocowania jej do paska.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Tunika z Bocksten - gotowa

Wreszcie udało mi się skończyć tunikę szytą na podstawie znaleziska z Bocksten. Skroiłem ją około 8 miesięcy temu, ale prace nie były zbyt dynamiczne... Staram się przyspieszyć tempo, może w przypadku kolejnych rekonstrukcji to się uda. Korzystając z wyjścia z rodziną na Wyspy Świderskie porobiłem trochę zdjęć tuniki:

 

czwartek, 30 czerwca 2016

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część II

poprzedniej części artykułu przyglądaliśmy się zarobkom uboższych mieszkańców wsi i miast w XIV – XVI wiecznej Europie i ich wydatkom na produkty spożywcze. Zarobki w tej grupie ludzi rozciągają się od 1,45 gAg/dzień w przypadku robotników rolnych, aż do 22 gAg/dzień w przypadku młynarza czy 60 gAg/dzień w przypadku kapitana straży konnej oddziału najemnego. Minimalny wydatek na jedzenie, które może zapewnić przeżycie i relatywnie zróżnicowaną dietę oszacowałem na 0,81 gAg/dzień, a po doliczeniu napojów (piwa) około 1,3 gAg/dzień. Oznacza to że nawet uboższy, niewykwalifikowany robotnik miejski, dysponuje jakimiś środkami ponad bytowe minimum i może wydać je np. na ubranie. Przyjrzyjmy się zatem jak rozkładają się ceny w tym sektorze.

sobota, 21 maja 2016

niedziela, 1 maja 2016

Czapka z Herjolfsnes

Korzystając z wyjazdu służbowego do Francji uszyłem sobie czapkę :). W planach było także uszycie kaptura, jednakże na to czasu już nie starczyło - będę szył w najbliższym czasie.

Czapka oparta jest luźno o znaleziska z Herjolfsnes na Grenlandii (nr. 83-86). oraz ikonografię. Zrekonstruowany wykrój znaleziska (za stroną Marca Carlsona) prezentuje się jak pokazano na rysunku poniżej. Podobne nakrycia głowy znane są z innych stanowisk (np. Leens w Holandii) czy z ikonografii. Datowanie zabytku z Grenlandii to, generalnie, XIII - XIV wiek, ale czapki w takim kroju noszone są już od starożytności/ W mojej wersji, w porównaniu do prezentowanego poniżej zabytku, przedłużyłem wykrój, aby możliwe było wywinięcie czapki. Ma to przyczynę czysto estetyczną i potwierdzenie na ikonografii.  
Czapka uszyta została z brązowej, ręcznie tkanej wełny w splocie skośnym. Dla uproszczenia pominąłem sztukowania w części wełnianej. Całość czapki wyposażona jest w podszewkę z ręcznie tkanego lnu. 'Denko' podszewki jest sztukowane z dwóch kawałków - wyciąłem je z kawałków, jakie pozostały mi po szyciu koszuli. Czapka uszyta została w całości ręcznie: szwy nośne szyte za igłą, a potem obszyte na płasko; podszewka zszyta z wierzchnią częścią również szwem za igłą, na lewej stronie; po wywróceniu całości na prawą stronę wzdłuż krawędzi czapki położyłem pojedynczą linię pikowania (stab-stitch) dla lepszego nadania formy brzegu. 

Czapka prezentuje się następująco:

     

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część I

W ostatnich latach w polskim ruchu rekonstrukcyjnym sporą uwagę zaczyna przywiązywać się do statusu społecznego odtwarzanej postaci, który w oczywisty sposób rzutuje na to w co ubiera się dana persona czy też co i jakiej jakości posiada. Zasadniczo to na co kto mógł sobie pozwolić widać doskonale np w źródłach ikonograficznych, jednakże tematykę tą można także analizować poprzez dane na temat zarobków poszczególnych grup społecznych i kosztów poszczególnych dóbr. Jako że mam odrobinę wolnego czasu, postanowiłem przejrzeć dostępne mi materiały i przedstawić pewną syntezę w/w danych.

Dla ułatwienia w tekście posługiwać się będę dzisiejszymi, metrycznymi jednostkami miary, a zarobki i ceny dóbr przedstawiać będę w gramach srebra (gAg). Zasadniczo jest to dosyć dobrze oddająca realia jednostka, która jednocześnie ma szereg innych zalet, m.in. ułatwia porównywanie cen w różnych latach (kompensując psucie pieniądza) i pozwala na porównywanie cen w różnych państwach (wymiana walut w średniowieczu jest problematyczna). Przy pewnych obliczeniach przyjęto 250 dni pracujących w roku.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Koszula z Rogart

Wreszcie coś ruszyło :). Przed wyjazdem służbowym (na którym obecnie siedzę) udało mi się skończyć szyć koszulę.

Jako, że chciałem uszyć możliwe prostą koszulę, a jednocześnie wzorowaną na znalezisku archeologicznym zdecydowałem się na uszycie koszuli z Rogart (Szkocja). Opis znaleziska znaleźć można na stronie Marca Carlsona. Zabytek datowany jest na XIV wiek, chociaż nie jest to pewne datowanie. Z tego co wiem, koszula nie doczekała się datowania C14. Wykrój zabytku wygląda tak:


niedziela, 6 marca 2016

Tunika z Bocksten - postępy cd.

Ciąg dalszy postępów z szytą przeze mnie tuniką. W zasadzie pozostały tylko do wszycia przedni i tylny klin i wykończenie kilku szwów wewnątrz tuniki. Póki co tunika prezentuje się tak (przynajmniej już można ją ubrać):


Szwy nośne oraz wykończenia tuniki wykonano z pomocą lnianej, nawoskowanej nici (co jest zgodne z niektórym znaleziskami, np. z Grenlandii, Danii etc). Generalnie wolę szyć, nawet wełniane rzeczy lnianym nićmi (jest wygodniej. Tak wygląda lewa strona - na prawej nie ma śladu po szwach.


czwartek, 21 stycznia 2016

Tunika z Bocksten - postępy

Jak chwaliłem się poprzednio zacząłem szyć tunikę wzorowaną na zabytku z Bocksten. Całość szyta ręcznie lnianą, woskowaną nicią, tak więc praca nad tym ubiorem jest dosyć czasochłonna. Tym niemniej postanawiam pochwalić się postępami - myślę, że mogę być już w 1/3 prac.



W tak zwanym międzyczasie pozbyłem się swojej hakownicy lontowej i kompletuję źródła do zamówienia kolejnej broni palnej, próbując utrafić w datowanie około 1480 roku. Wkrótce postaram się zebrać tutaj źródła i opisać moje plany co do tej broni.